niedziela, 29 maja 2011

10 najgorszych filmów widzianych przeze mnie w kinie

Boję się chodzić do kina. Zbyt często seanse, na których byłem stały się przyczyną wielkich rozczarowań oraz poczucia straty czasu i pieniędzy.

Oto lista największych gniotów, które miałem nieprzyjemność oglądać na dużym ekranie. A co najgorsze: pozostały mi w pamięci.

10. "Monster", reż. P. Jenkins - jakaś próba głębokiej analizy społeczeństwa, ale co z niej wynika?

9. "Park Jurajski", reż. S. Spielberg - najbardziej przereklamowany film w dziejach.

8. "Przedwiośnie", reż. F. Bajon - nie wiadomo o co reżyserowi chodzi, ale znalazło się miejsce na bieżącą agitkę polityczną.

7. "Transformers", reż. M. Bay - raz chaos raz sztampa plus jedyna dobra kreacja aktorska Johna Turturro.

6. "Testosteron", reż. T. Konecki i A. Saramonowicz - efekciarstwo, przekraczanie granicy smaku, niewykorzystanie możliwości aktorów.

5. "Królestwo Niebieskie", reż. R. Scott - baśń o złych chrześcijanach i dobrych muzułmanach.

4. "Quo vadis", reż. J. Kawalerowicz - płytkość, zła obsada (z wyjątkiem Jerzego Treli), a wydanych milionów złotych jakoś na ekranie nie widać.

3. "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki", reż. S. Spielberg- głupi scenariusz, zaś Fordowi wyraźnie grać się nie chce.

2. "Immortal - Kobieta pułapka", reż. E. Bilal - wielki autor komiksu jego słabą ekranizacją niszczy własną legendę.

1. "Wehikuł czasu", reż. S. Wells - poszedłem z nadzieją, że będzie lepszy niż nieco tandetna ekranizacja z 1960 r.; ponowna próba adaptacji powieści okazała się filmem zaskakująco nielogicznym i nudnym.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Alleluja, Alleluja!


William Bouguereau, Święte kobiety przy grobie




Drogim Czytelnikom i odwiedzającym mojego bloga
składam serdeczne życzenia wielkanocne: wiele dobra, prawdy i piękna na każdy dzień.


Paterm (dr A. Nielski)

środa, 9 marca 2011

C.S. Lewis "Listy starego diabła do młodego", czyta Zbigniew Zapasiewicz

Clive Staples Lewis to jeden z najwybitniejszych pisarzy chrześcijańskich ubiegłego wieku. Literat ów był bliski katolicyzmowi, a jednocześnie głęboko zakorzeniony w tradycji anglikańskiej. "Listy starego diabła do młodego" to jedno z najwybitniejszych dzieł autora "Opowieści z Narnii". Owa korespondencja między starym kusicielem Krętaczem a jego młodym krewnym Piołunem - młodym i niedoświadczonym diabłem - jest wyśmienitym moralitetem wywróconym do góry nogami (zło jest tu nazywane dobrem, Pan Bóg jest przeciwnikiem, piekło jest normalnością, a celem doprowadzenie człowieka do potępienia), a zarazem głębokim traktatem o duchowości chrześcijańskiej przebranym w groteskowe szaty.

Za ten klasyczny tekst zabrał się genialny aktor o wspaniałym głosie. Zbigniew Zapasiewicz rozumie tekst i genialnie wczuwa się w sposób rozumowania narratora. Nie stosuje żadnych aktorskich sztuczek, by stać się demonicznym, po prostu, na swój sposób - jest. Zapasiewicz wydaje się być w formie, choć jego głos jest już nieco zmęczony, ale ciągle głęboki. Później okazało się, że aktor był w tym czasie już bardzo chory, a rok po wydaniu tego audiobooka - zmarł.

Czytany przez Zapasiewicza tekst jest kompletny, szkoda jednak, że nie dodano tzw. Wykładu Krętacza, wspomnianego w przeczytanym na początku audiobooka wstępie do "Listów...".


C.S. Lewis "Listy starego diabła do młodego", tłumaczył Stanisław Pietraszko, czyta Zbigniew Zapasiewicz, Media Rodzina 2008. ISBN 978-83-7278-299-1