Bardzo się ucieszyłem, że wydano ponownie niezwykłą płytę. "Pieśni postne" Antoniny Krzysztoń wydane w 1992 były prekursorskie w odkrywaniu skarbów polskiej dawnej muzyki sakralnej - co ważne - w przystępnej formie. Krzysztoń nagrała a cappella fragmenty "Gorzkich żali" i szereg bardziej i mniej znanych pasyjnych pieśni. Co jakiś czas jej śpiew przerywa Jerzy "Słoma" Słomiński ze swoimi bębnami i przeszkadzajkami, wzmacniając tym klimat smutku i intymności. Album kończy jednak zaśpiewane w specyficzny, krzysztoniowy sposób, gregoriańskie Alleluja, które przypomina sens męki i śmierci Jezusa Chrystusa...
Nieco skróconą wersję płyty na Wielki Post 2009 podarował swoim czytelnikom tygodnik "Gość Niedzielny".
Antonina Krzysztoń, "Pieśni postne", Wydawnictwo m, Kraków 1992; reedycja Paganini, Kraków 2008.
Krótkie recenzje wybranych książek, filmów, płyt muzycznych, przedstawień i innych dóbr kultury.
wtorek, 17 marca 2009
wtorek, 24 lutego 2009
Sally Shapiro "Disco Romance"
A na ostatki ostatków polecam płytę dyskotekową, bom świadomy, że będzie ona puszczana jeszcze podczas wielu karnawałów. Tajemniczy projekt ukrywającej się pod pseudonimem Sally Shapiro Szwedki oraz jej szerzej nieznanego producenta i twórcy większości repertuaru płyty. Ten duet postanowił nagrać płytę w stylu europejskiej muzyki dyskotekowej, ale pod silnym wpływem elektronicznego disco lat 80., a szczególnie Italo Disco! I co najdziwniejsze, nie wyszedł z tego ani pastisz, ani plagiat, ani hołd złożony tamtejszym twórcom. "Disco Romance" to album jakby wyjęty z tamtej epoki, wyróżniający się na tle dzisiejszych płyt popowo-tanecznych świetnymi melodiami i niezwykłym urokiem śpiewu, bez gwiazdorstwa i bez pseudonowatorskich udziwnień. Sally raz śpiewa podobnie do Maggie Reilly od Mike'a Oldfielda, a raz w stylu zespołu X-Perience.
W aranżacjach ci, którzy znają przeboje parkietów sprzed dwudziestu paru lat, odnajdą delikatne nawiązania do Alphaville, Secret Service, Bad Boys Blue, Fancy'ego, Sandry, Koto i Laserdance, Human League, a nawet do twórców new romantic.
Trzy pierwsze piosenki albumu: "I'll Be By Your Side", "I Know" i "Find My Soul" na pewno wejdą na stałe do repertuaru dyskotek. Wyróżnia je też delikatny skandynawski chłód. Wartościowe są też dwa utwory, które zostały dołączone do amerykańskiej wersji "Disco Romance", a mianowicie "Jackie Jackie (Spend This Winter With Me)" z sympatycznym teledyskiem oraz "Skating in the Moonshine" z przepiękną solówką syntezatorową.
Sally Shapiro poznałem dopiero 31 grudnia 2008 r., dzięki temu "Disco Romance" wpisałem na moją listę najlepszych płyt przesłuchanych w ubiegłym roku.
Sally Shapiro, "Disco Romance", Diskokaine 2006.
W aranżacjach ci, którzy znają przeboje parkietów sprzed dwudziestu paru lat, odnajdą delikatne nawiązania do Alphaville, Secret Service, Bad Boys Blue, Fancy'ego, Sandry, Koto i Laserdance, Human League, a nawet do twórców new romantic.
Trzy pierwsze piosenki albumu: "I'll Be By Your Side", "I Know" i "Find My Soul" na pewno wejdą na stałe do repertuaru dyskotek. Wyróżnia je też delikatny skandynawski chłód. Wartościowe są też dwa utwory, które zostały dołączone do amerykańskiej wersji "Disco Romance", a mianowicie "Jackie Jackie (Spend This Winter With Me)" z sympatycznym teledyskiem oraz "Skating in the Moonshine" z przepiękną solówką syntezatorową.
Sally Shapiro poznałem dopiero 31 grudnia 2008 r., dzięki temu "Disco Romance" wpisałem na moją listę najlepszych płyt przesłuchanych w ubiegłym roku.
Sally Shapiro, "Disco Romance", Diskokaine 2006.
sobota, 31 stycznia 2009
Exodus "Supernova"
Polski zespół prog-rockowy Exodus ma podwójnego pecha. Po pierwsze jest często mylony z amerykańską formacją metalową pod tą samą nazwą, a po drugie polski Exodus ma pecha do dziennikarzy - mało kto pisze, że był to zespół wybitny. A był.
Jego drugi album pod tytułem "Supernova", nagrany pod koniec 1981 roku przynosi ponad 40 minut muzyki o rzadkiej jakości i oryginalności nie tylko w polskim rocku.
Choć lider zespołu i autor większości tekstów i muzyki Andrzej Puczyński za najlepszą płytę uważa debiutancką "The Most Beautiful Day", to "Supernowa" ma w sobie większą siłę oddziaływania dzięki całkowitemu brakowi progresywnych dłużyzn (zawiera krótsze utwory), muzyka jest bardziej świeża (na pierwszej płycie wiele było wyraźnych odwołań do Genesis i Yes), z wpływami nowej fali i muzyki elektronicznej spod znaku Tangerine Dream i Jarre'a. Teksty - w przypadku Exodusu zawsze na wysokim poziomie - są bardziej pesymistyczne niż na płycie debiutanckiej, jakby przeczuwające atmosferę stanu wojennego...
"Supernova" to płyta do której co jakiś czas wracam i za każdym razem ona mnie zadziwia. Pierwszy raz ją wysłuchałem pod koniec podstawówki, gdy po kolei odkrywałem płyty winylowe z kolekcji mojego Taty. Sam za Exodusem nie przepadał, dlatego nigdy wcześniej mi tej płyty nie puszczał.
Ale po kolei: album otwiera ponad sześciominutowa mini-suita "Powstanie supernowej", łącząca rock symfoniczny, ze space-rockiem i muzyką elektroniczną. Kolejny numer "Jeszcze czekam" to jedna z najlepszych piosenek zespołu. Kompozycja klawiszowca Władysława Komendarka urzeka smutną melodyjnością, zaś zagrana jest z niezwykłą pasją, z dwiema pięknymi solówkami po refrenach: pierwszą na nowofalowej gitarze elektrycznej, drugą na syntezatorze. Następna "Piosenka bez sensu" ma wielki sens, gdyż jest jakby lżejszym przerywnikiem przed "Znów słyszę wołanie", pokazującym Exodus w wersji hard-rockowej z progresywnymi ozdobnikami. Stronę B otwiera "Niedawno tak, pewnego dnia" - przypowieść pseudo-biblijna ubrana w szaty progresywnej ballady. Zaraz po niej "Wielki wyścig" na nowo przywraca tempo całej płycie. Niemal punkowa gitara pomaga w trzymaniu równego rytmu, a w tle wirtuozowskie partie syntezatora. Wokalista Paweł Birula wykorzystuje tu swój talent aktorski bez popadania w przesadę. Kolejne są "Dreszcze" z frapującą aranżacją i świetnie zagranymi partiami wokalnymi. Album zamyka udana "Płynąca marzeń rzeka" z wysuniętymi na pierwszy plan partiami gitary. A potem... niedosyt...
Płyta długo nie była dostępna na CD, ale w ostatnich latach można znaleźć na półkach sklepowych aż 3 jej wydania.
Exodus, "Supernova", Polskie Nagrania 1981, reedycja na CD: Metal Mind Productions 2006.
Jego drugi album pod tytułem "Supernova", nagrany pod koniec 1981 roku przynosi ponad 40 minut muzyki o rzadkiej jakości i oryginalności nie tylko w polskim rocku.
Choć lider zespołu i autor większości tekstów i muzyki Andrzej Puczyński za najlepszą płytę uważa debiutancką "The Most Beautiful Day", to "Supernowa" ma w sobie większą siłę oddziaływania dzięki całkowitemu brakowi progresywnych dłużyzn (zawiera krótsze utwory), muzyka jest bardziej świeża (na pierwszej płycie wiele było wyraźnych odwołań do Genesis i Yes), z wpływami nowej fali i muzyki elektronicznej spod znaku Tangerine Dream i Jarre'a. Teksty - w przypadku Exodusu zawsze na wysokim poziomie - są bardziej pesymistyczne niż na płycie debiutanckiej, jakby przeczuwające atmosferę stanu wojennego...
"Supernova" to płyta do której co jakiś czas wracam i za każdym razem ona mnie zadziwia. Pierwszy raz ją wysłuchałem pod koniec podstawówki, gdy po kolei odkrywałem płyty winylowe z kolekcji mojego Taty. Sam za Exodusem nie przepadał, dlatego nigdy wcześniej mi tej płyty nie puszczał.
Ale po kolei: album otwiera ponad sześciominutowa mini-suita "Powstanie supernowej", łącząca rock symfoniczny, ze space-rockiem i muzyką elektroniczną. Kolejny numer "Jeszcze czekam" to jedna z najlepszych piosenek zespołu. Kompozycja klawiszowca Władysława Komendarka urzeka smutną melodyjnością, zaś zagrana jest z niezwykłą pasją, z dwiema pięknymi solówkami po refrenach: pierwszą na nowofalowej gitarze elektrycznej, drugą na syntezatorze. Następna "Piosenka bez sensu" ma wielki sens, gdyż jest jakby lżejszym przerywnikiem przed "Znów słyszę wołanie", pokazującym Exodus w wersji hard-rockowej z progresywnymi ozdobnikami. Stronę B otwiera "Niedawno tak, pewnego dnia" - przypowieść pseudo-biblijna ubrana w szaty progresywnej ballady. Zaraz po niej "Wielki wyścig" na nowo przywraca tempo całej płycie. Niemal punkowa gitara pomaga w trzymaniu równego rytmu, a w tle wirtuozowskie partie syntezatora. Wokalista Paweł Birula wykorzystuje tu swój talent aktorski bez popadania w przesadę. Kolejne są "Dreszcze" z frapującą aranżacją i świetnie zagranymi partiami wokalnymi. Album zamyka udana "Płynąca marzeń rzeka" z wysuniętymi na pierwszy plan partiami gitary. A potem... niedosyt...
Płyta długo nie była dostępna na CD, ale w ostatnich latach można znaleźć na półkach sklepowych aż 3 jej wydania.
Exodus, "Supernova", Polskie Nagrania 1981, reedycja na CD: Metal Mind Productions 2006.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Formularz kontaktowy |