Zamierzałem zwiększyć częstotliwość wpisów na blogu, ale przeprowadzka do Francji, kłopoty ze stałym dostępem do netu niestety to uniemożliwiają.
Dziękuję Szanownym Czytelnikom za cierpliwość!
Krótkie recenzje wybranych książek, filmów, płyt muzycznych, przedstawień i innych dóbr kultury.
środa, 10 września 2008
niedziela, 10 sierpnia 2008
Schmaletz "SAMOKLĘSKI - SZCZĘŚLIWICE"
Schmaletz to ciekawy artysta. Grzegorz Martecki, dźwiękowiec, mąż i ojciec dzieci, komponuje, pisze teksty i je śpiewa, nagrywa w domu, rozprowadza swoje nagrania różnymi sposobami. Ale najciekawsza sama muzyka (teksty Schmaltza są często zbyt osobiste, dlatego nie mam zamiaru ich oceniać), muzyka różnorodna, której spoiwem jest punk. Martecki krąży jednak obok folku, tradycyjnej ballady, muzyki dyskotekowej, industrialnej, hardrockowej i awangardowej.
Debiutancka płyta "Czepianie i zrzynanie" z roku 2003 była swoistym wydarzeniem. Różnorodna, anarchistyczna, miejscami dowcipna i parodystyczna, a zarazem nie pozbawiona chwytnych melodii. A teksty na poły osobiste, na poły błyskotliwie publicystyczne.
Kolejny krążek "Quasi live" był numerem w stylu zeposłu Tangerine Dream, który słynie z przerabiania w studiu swoich nagrań koncertowych. I dlatego jest to Schmaltzowa płyta quasi koncertowa z częściowo nowym materiałem.
"Muzyka ilustracyjna" to, jak sam Martecki przedstawia, "płyta z muzyką instrumentalną wykorzystywaną w najróżniejszych reportażach, dokumentach i reklamach". Płyta do słuchania według mnie raczej we fragmentach. Niektóre kawałki urzekają.
Trzy lata młodsza od debiutu "Codzienność" jest płytą dojrzalszą. Brzmieniowo, instrumentalnie i tekstowo. Jest krążkiem innym niż "Czepianie...". Trudno ocenić który album z tych dwóch jest lepszy.
"MELISA, MUZYKA, MIŁOŚĆ I EM" z 2007 poprzedzona eksperymentalnym mini albumem "I like my wife" trochę mnie rozczarowała. I teksty i muzyka nie były tak przekonujące i atrakcyjne jak na poprzednich płytach (nawet "Quasi live" miał jakby więcej energii...).
Dobre utwory z tej płyty to zaledwie "Tyle fajnych lasek", "Gnoza 2" oraz sympatyczny "Dla trzydiestolatków".
Najnowszy maxi singiel zatytułowany "SAMOKLĘSKI - SZCZĘŚLIWICE" przynosi coś świeżego. Schmaletz napisał muzykę pod cudze teksty! (autorstwa Kazimierza Malinowskiego) Są to ciekawe poezje, trochę w stylu Marteckiego, które nabierają prawdziwego blasku z nową muzyką Schmaltza. Dopracowaną, różnorodną, niesztampową. Lekkość tego mini albumu przypomina mi płytę debiutancką. Dlatego jestem przekonany, że w przyszłości Grzegorz Martecki będzie miał słuchaczom jeszcze wiele do zaproponowania.
Płytę można pobrać w formacie mp3 całkowicie za darmo na stronie www.schmaletz.com.
Schmaletz, "SAMOKLĘSKI - SZCZĘŚLIWICE", 2008. download
Debiutancka płyta "Czepianie i zrzynanie" z roku 2003 była swoistym wydarzeniem. Różnorodna, anarchistyczna, miejscami dowcipna i parodystyczna, a zarazem nie pozbawiona chwytnych melodii. A teksty na poły osobiste, na poły błyskotliwie publicystyczne.
Kolejny krążek "Quasi live" był numerem w stylu zeposłu Tangerine Dream, który słynie z przerabiania w studiu swoich nagrań koncertowych. I dlatego jest to Schmaltzowa płyta quasi koncertowa z częściowo nowym materiałem.
"Muzyka ilustracyjna" to, jak sam Martecki przedstawia, "płyta z muzyką instrumentalną wykorzystywaną w najróżniejszych reportażach, dokumentach i reklamach". Płyta do słuchania według mnie raczej we fragmentach. Niektóre kawałki urzekają.
Trzy lata młodsza od debiutu "Codzienność" jest płytą dojrzalszą. Brzmieniowo, instrumentalnie i tekstowo. Jest krążkiem innym niż "Czepianie...". Trudno ocenić który album z tych dwóch jest lepszy.
"MELISA, MUZYKA, MIŁOŚĆ I EM" z 2007 poprzedzona eksperymentalnym mini albumem "I like my wife" trochę mnie rozczarowała. I teksty i muzyka nie były tak przekonujące i atrakcyjne jak na poprzednich płytach (nawet "Quasi live" miał jakby więcej energii...).
Dobre utwory z tej płyty to zaledwie "Tyle fajnych lasek", "Gnoza 2" oraz sympatyczny "Dla trzydiestolatków".
Najnowszy maxi singiel zatytułowany "SAMOKLĘSKI - SZCZĘŚLIWICE" przynosi coś świeżego. Schmaletz napisał muzykę pod cudze teksty! (autorstwa Kazimierza Malinowskiego) Są to ciekawe poezje, trochę w stylu Marteckiego, które nabierają prawdziwego blasku z nową muzyką Schmaltza. Dopracowaną, różnorodną, niesztampową. Lekkość tego mini albumu przypomina mi płytę debiutancką. Dlatego jestem przekonany, że w przyszłości Grzegorz Martecki będzie miał słuchaczom jeszcze wiele do zaproponowania.
Płytę można pobrać w formacie mp3 całkowicie za darmo na stronie www.schmaletz.com.
Schmaletz, "SAMOKLĘSKI - SZCZĘŚLIWICE", 2008. download
czwartek, 24 lipca 2008
"Szkoła Rocka" reż. Richard Linklater
Mało jest dobrych filmów o rocku. A dobrego filmu o rock and rollu z udziałem dzieci nie pamiętam. Tymczasem "Szkoła Rocka" przekonuje! Sympatyczna familijna komedia muzyczna z szalonym rockmanem-aktorem Jackiem Blackiem w roli nieudacznika - fałszywego nauczyciela z przypadku tęskniącego za starym dobrym rockiem. I zarażającego dobrym muzycznym gustem dzieci z elitarnej podstawówki, które również grają (muzycznie i aktorsko) znakomicie. Ścieżka dźwiękowa powala na kolana: kilka udanych nowych piosenek stylizowanych na klasycznego rocka (szczególnie w wydaniu amerykańskim) oraz cała masa znakomitych starych kawałków w całości lub w najlepszych fragmentach. Reżyser Linklater okazał się twórcą wszechstronnym. Robi i filmy ambitne ("niezależne" - jak to się czasem bezsensownie określa), i eksperymentalne, jak ekranizacja "Przez ciemne zwierciadło" Philipa K. Dicka, a także lżejsze, ale nie pozbawione artyzmu. Takim filmem jest "Szkoła Rocka".
"Szkoła Rocka" (The School of Rock), reż. Richard Linklater, Niemcy-USA 2003.
"Szkoła Rocka" (The School of Rock), reż. Richard Linklater, Niemcy-USA 2003.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Formularz kontaktowy |