Krótkie recenzje wybranych książek, filmów, płyt muzycznych, przedstawień i innych dóbr kultury.
niedziela, 1 marca 2015
wtorek, 24 grudnia 2013
czwartek, 31 października 2013
Zbigniew Zapasiewicz "Kazania Skargi"
Ciekawą inicjatywą jest poznański interdyscyplinarny projekt Verba Sacra. Organizuje on ambitne imprezy związane z żywym słowem. Jedną z nich jest cykl Modlitwy Katedr Polskich, podczas którego wybitni aktorzy czytają ważne dla polskiej kultury teksty religijne, jak biblijne księgi, duchowe zapiski świętych mistyków.
Szczęśliwie wiele z tych wystąpień zostało opublikowanych na płytach CD, a jedną z najlepszych edycji są dwa kazania sejmowe Piotra Skargi, recytowane przez niezapomnianego Zbigniewa Zapasiewicza.
Aktor ów oprócz ogólnego talentu aktorskiego został też obdarzony przez Stwórcę niezwykłym głosem. Szczęśliwie, przed jego śmiercią w 2009, zaangażowano go w wiele inicjatyw mówionego słowa (np. audiobook "Listów starego diabła..." C. S. Lewisa).
"Kazania Skargi", nagrane w 2000 r., to wykonanie wybitne, a przecież tekst nie jest łatwy. Styl tych religijno-politycznych pamfletów sprzed wielu wieków dla wielu czytelników jest niestrawny, a jednak Zapasiewicz nadaje im nowe życie, pomaga w zaskoczeniu, jak wiele w nich aktualności.
Obecny podczas wykonania "Kazań Skargi" w poznańskiej katedrze prof. Tadeusz Witczak powiedział: "To, co Zbigniew Zapasiewicz zrobił z tekstem "Kazań", to nie było wrażenie, lecz porażenie". Jeśli przesadził, to niewiele.
Zbigniew Zapasiewicz, "Kazania Skargi", Złota kolekcja Verba Sacra, 2008.
Szczęśliwie wiele z tych wystąpień zostało opublikowanych na płytach CD, a jedną z najlepszych edycji są dwa kazania sejmowe Piotra Skargi, recytowane przez niezapomnianego Zbigniewa Zapasiewicza.
Aktor ów oprócz ogólnego talentu aktorskiego został też obdarzony przez Stwórcę niezwykłym głosem. Szczęśliwie, przed jego śmiercią w 2009, zaangażowano go w wiele inicjatyw mówionego słowa (np. audiobook "Listów starego diabła..." C. S. Lewisa).
"Kazania Skargi", nagrane w 2000 r., to wykonanie wybitne, a przecież tekst nie jest łatwy. Styl tych religijno-politycznych pamfletów sprzed wielu wieków dla wielu czytelników jest niestrawny, a jednak Zapasiewicz nadaje im nowe życie, pomaga w zaskoczeniu, jak wiele w nich aktualności.
Obecny podczas wykonania "Kazań Skargi" w poznańskiej katedrze prof. Tadeusz Witczak powiedział: "To, co Zbigniew Zapasiewicz zrobił z tekstem "Kazań", to nie było wrażenie, lecz porażenie". Jeśli przesadził, to niewiele.
Zbigniew Zapasiewicz, "Kazania Skargi", Złota kolekcja Verba Sacra, 2008.
poniedziałek, 30 września 2013
"Krzyk" reż. Barbara Sass
Archiwa polskiej kinematografii kryją wiele nieznanych skarbów. Przecież nawet gdy telewizja publiczna naszego kraju gdy jeszcze jako tako działała, to rzadko udostępniała szerokiej publiczności i w porach dobrej oglądalności filmy mniej znane, a jednak ciekawe. Dziś dzięki internetowi - szczególnie portalom Filmpolski.pl i Filmweb.pl można o istnieniu tych dzieł się dowiedzieć.
Jednym z takich interesujących obrazów jest "Krzyk" w reżyserii specjalistki od kina psychologicznego i socjologicznego, Barbary Sass. Największym atutem "Krzyku" jest dobór aktorów: "etatowej" bohaterki filmów Barbary Sass - Doroty Stalińskiej, Igi Cembrzyńskiej w chyba jej najlepszej kreacji, groźnego i irytującego Stanisława Igara i wieli innych.
Wciąga atmosfera tego filmu, który podobnie jak w "Dekalogu" Kieślowskiego nikogo nie potępia, ale prezentowane tu wybory moralne są konkretne, jak ich konsekwencje. Sass zostawia też więcej pytań niż odpowiedzi - jak kształtuje nas nasza przeszłość? czy można radykalnie zerwać ze starym stylem życia? kiedy dobry cel uświęca środki?...
Film można obejrzeć na YouTube, na oficjalnym kanale Studia Filmowego Kadr.
"Krzyk", reż. Barbara Sass, Polska 1983.
Jednym z takich interesujących obrazów jest "Krzyk" w reżyserii specjalistki od kina psychologicznego i socjologicznego, Barbary Sass. Największym atutem "Krzyku" jest dobór aktorów: "etatowej" bohaterki filmów Barbary Sass - Doroty Stalińskiej, Igi Cembrzyńskiej w chyba jej najlepszej kreacji, groźnego i irytującego Stanisława Igara i wieli innych.
Wciąga atmosfera tego filmu, który podobnie jak w "Dekalogu" Kieślowskiego nikogo nie potępia, ale prezentowane tu wybory moralne są konkretne, jak ich konsekwencje. Sass zostawia też więcej pytań niż odpowiedzi - jak kształtuje nas nasza przeszłość? czy można radykalnie zerwać ze starym stylem życia? kiedy dobry cel uświęca środki?...
Film można obejrzeć na YouTube, na oficjalnym kanale Studia Filmowego Kadr.
"Krzyk", reż. Barbara Sass, Polska 1983.
piątek, 9 sierpnia 2013
Marc Fruttero
Znowu w moich muzycznych podróżach w czasie wylądowałem w epoce... Italo Disco. I to za sprawą bardzo interesujących artystów współczesnych, którzy z mniejszym lub większym powodzeniem nawiązują to tego stylu. Parę lat temu pisałem o Sally Shapiro, a ostatnio bardzo mnie urzekł pan Marc Fruttero.
Ten Włoch, obdarzony bardzo ciepłym i przyjemnie brzmiącym głosem, zaczynał muzyczną karierę w drugiej połowie lat 80. Niestety jego projekt o nazwie Aquarius okazał się komercyjną klapą. Dopiero era internetu pozwoliła panu Fruttero na nowo zaistnieć. Jego repertuar to szeroko pojęty synth- czy electro-pop nawiązujący do włoskiej tradycji piosenkarskiej, a także instrumentalne miniatury fortepianowe.
Fruttero nagrywa i publikuje dużo, a jakość tych utworów jest różna. Jednak ci, którzy przez sentyment albo z zamiłowania słuchają tego rodzaju muzyki, na pewno coś dla siebie znajdą. Poniżej proponuję dwie piosenki, które bardzo mi się podobają, w ich najlepszych wersjach.
Marc Fruttero "Disco Silvia":
Marc Fruttero "A Brand New Day":
Ten Włoch, obdarzony bardzo ciepłym i przyjemnie brzmiącym głosem, zaczynał muzyczną karierę w drugiej połowie lat 80. Niestety jego projekt o nazwie Aquarius okazał się komercyjną klapą. Dopiero era internetu pozwoliła panu Fruttero na nowo zaistnieć. Jego repertuar to szeroko pojęty synth- czy electro-pop nawiązujący do włoskiej tradycji piosenkarskiej, a także instrumentalne miniatury fortepianowe.
Fruttero nagrywa i publikuje dużo, a jakość tych utworów jest różna. Jednak ci, którzy przez sentyment albo z zamiłowania słuchają tego rodzaju muzyki, na pewno coś dla siebie znajdą. Poniżej proponuję dwie piosenki, które bardzo mi się podobają, w ich najlepszych wersjach.
Marc Fruttero "Disco Silvia":
Marc Fruttero "A Brand New Day":
sobota, 15 czerwca 2013
wtorek, 30 kwietnia 2013
"Światowa encyklopedia filmu religijnego"
"Światowa encyklopedia filmu religijnego", red. ks. Marek Lis i Adam Garbicz, Kraków 2007. ISBN 978-83-60292-30-3
niedziela, 31 marca 2013
Wielkanoc 2013
czwartek, 28 lutego 2013
"Akcja animacja. Filmy najnowsze" - antologia
Po znakomitej "Antologii Polskiej Animacji" kupiłem antologię najnowszych polskich filmów animowanych.
Tak jak cała seria, również i to podwójne wydawnictwo DVD jest opracowane bardzo starannie. Książeczka (w formie... dwustronnego plakatu) w języku polskim i angielskim przedstawia każdego z twórców i jego zamieszczony tu film. A te ostatnie, jedne dobre, inne wręcz znakomite są manifestacją prawdziwych młodych talentów, wykorzystujących przeróżne techniki animacji. Autorzy ci tworzą filmy nieme i z dialogami, fabularne i impresyjne, poważne i humorystyczne.
Ta kompilacja jest znowu kilkugodzinną ucztą kinomana, który po seansie zadaje sobie pytanie dlaczego tak znakomite filmy nie są promowane i rzadko udostępniane szerokiej publiczności.
"Akcja animacja. Filmy najnowsze", Narodowy Instytut Audiowizualny, 2009.
Tak jak cała seria, również i to podwójne wydawnictwo DVD jest opracowane bardzo starannie. Książeczka (w formie... dwustronnego plakatu) w języku polskim i angielskim przedstawia każdego z twórców i jego zamieszczony tu film. A te ostatnie, jedne dobre, inne wręcz znakomite są manifestacją prawdziwych młodych talentów, wykorzystujących przeróżne techniki animacji. Autorzy ci tworzą filmy nieme i z dialogami, fabularne i impresyjne, poważne i humorystyczne.
Ta kompilacja jest znowu kilkugodzinną ucztą kinomana, który po seansie zadaje sobie pytanie dlaczego tak znakomite filmy nie są promowane i rzadko udostępniane szerokiej publiczności.
"Akcja animacja. Filmy najnowsze", Narodowy Instytut Audiowizualny, 2009.
środa, 30 stycznia 2013
wtorek, 25 grudnia 2012
środa, 28 listopada 2012
Dominika Oramus "Imiona Boga"
Lubię książki, które zachęcają mnie do przeczytania innych książek. Taką stymulującą publikacją są właśnie "Imiona Boga". Autorka Dominika Oramus jest znawczynią anglojęzycznej literatury science-fiction i pisze o tym, na czym się zna. A robi to w sposób niezwykle popularyzujący, pozbawiony żargonu językoznawców.
W książce znajdziemy zwięzłe a treściwe analizy dzieł kilkudziesięciu pierwszorzędnych autorów tzw. fantastyki religijnej (szeroko rozumianej). Nawet uważni czytelnicy Philipa K. Dicka, Tolkiena, Strugackich, Ursuli Le Guin i innych dzięki "Imionom Boga" dowiedzą się czegoś nowego.
Dodatkowym atutem tej interesującej książki jest szczegółowy indeks nazwisk oraz bibliografia i filmografia.
Dominika Oramus, "Imiona Boga. Motywy metafizyczne w fantastyce drugiej połowy XX wieku", Kraków 2011. ISBN 978-83-242-1610-9
W książce znajdziemy zwięzłe a treściwe analizy dzieł kilkudziesięciu pierwszorzędnych autorów tzw. fantastyki religijnej (szeroko rozumianej). Nawet uważni czytelnicy Philipa K. Dicka, Tolkiena, Strugackich, Ursuli Le Guin i innych dzięki "Imionom Boga" dowiedzą się czegoś nowego.
Dodatkowym atutem tej interesującej książki jest szczegółowy indeks nazwisk oraz bibliografia i filmografia.
Dominika Oramus, "Imiona Boga. Motywy metafizyczne w fantastyce drugiej połowy XX wieku", Kraków 2011. ISBN 978-83-242-1610-9
wtorek, 30 października 2012
"Clan of Xymox" i "Medusa"
Dwie pierwsze długogrające płyty holenderskiego Clan of Xymox to klasyka. Do dziś świeżo brzmiąca klasyka elektronicznej nowej fali.
Zespół w połowie lat osiemdziesiątych przedstawił interesują muzykę czerpiącą z dokonań Joy Division, A Flock of Seagulls, Ultravox, Visage. Nie była więc to twórczość szczególnie oryginalna, ale Ronnie Moorings z kolegami potrafili zastosować najlepsze rozwiązania swoich muzycznych idoli, a całość przyprawili nieco mrocznym klimatem (choć dozowanym zależnie od kompozycji - raz bardziej raz mniej). Wiele piosenek ma też wyraźny rytm dyskotekowy, na szczęście pozbawiony banału.
Dlaczego więc Clan of Xymox stał się nieco zapomniany? Po prostu pojawiła się formacja, która o wiele bardziej konsekwentnie (i ciekawiej) poszła ścieżką nurtu nazwanego później "mroczną falą". Tym zespołem był i jest Depeche Mode.
Clan of Xymox, ''Clan of Xymox", 4AD 1985.
Clan of Xymox, "Medusa", 4AD 1986.
Zespół w połowie lat osiemdziesiątych przedstawił interesują muzykę czerpiącą z dokonań Joy Division, A Flock of Seagulls, Ultravox, Visage. Nie była więc to twórczość szczególnie oryginalna, ale Ronnie Moorings z kolegami potrafili zastosować najlepsze rozwiązania swoich muzycznych idoli, a całość przyprawili nieco mrocznym klimatem (choć dozowanym zależnie od kompozycji - raz bardziej raz mniej). Wiele piosenek ma też wyraźny rytm dyskotekowy, na szczęście pozbawiony banału.
Dlaczego więc Clan of Xymox stał się nieco zapomniany? Po prostu pojawiła się formacja, która o wiele bardziej konsekwentnie (i ciekawiej) poszła ścieżką nurtu nazwanego później "mroczną falą". Tym zespołem był i jest Depeche Mode.
Clan of Xymox, ''Clan of Xymox", 4AD 1985.
Clan of Xymox, "Medusa", 4AD 1986.
wtorek, 18 września 2012
piątek, 29 czerwca 2012
"Dekalog" reż. Krzysztof Kieślowski
Niewiele jest polskich filmów, które można pokazać obcokrajowcom. Nie chodzi mi o jakość rodzimego kina, ale o jego hermetyczność. Polskie problemy, polska mentalność, polski punkt widzenia dominują w nadwiślańskiej kinematografii, co jest naturalne. Jednak polscy twórcy albo nie potrafią tej specyfiki zagranicznym wyjaśnić, albo za bardzo skupiają się elementach zrozumiałych tylko dla ich rodaków.
Są jednak nieliczne wyjątki: "Rękopis znaleziony w Saragossie" Hasa, nieco zapomniany "Żywot Mateusza" Leszczyńskiego i cykl "Dekalog" Kieślowskiego.
Reżyser, będący wraz z Krzysztofem Piesiewiczem autorem scenariusza, przedstawił w 10 telewizyjnych filmach dziesięć ludzkich historii. Każdy odcinek nawiązuje do jednego z przykazań biblijnego Dekalogu w wersji katechizmowej, jednak żaden z filmów cyklu nie jest prostym moralitetem. Kieślowski zostawia widzowi więcej pytań niż odpowiedzi, a czyni to w sposób mistrzowski.
Kieślowski zaprosił do współpracy 9 najlepszych polskich operatorów, Zbigniewa Preisnera do opracowania muzyki wszystkich części cyklu i wreszcie rzeszę znakomitych aktorów w rolach głównych i pobocznych. Co ważne, reżyser zaangażował nie tylko znane widzom twarze (Daniel Olbrychski, Krystyna Janda, Jerzy Stuhr, Janusz Gajos), ale i aktorów głównie teatralnych (Henryk Baranowski, Maria Kościałkowska), zaś wszyscy zagrali niezwykle równo.
Cały cykl znalazł się na tzw. liście watykańskiej jako "film o szczególnych walorach moralnych". Dzieło Kieślowskiego jest też w pełni akceptowane przez niewierzących, choć w kilku momentach cyklu są podejmowane kwestie wiary.
"Dekalog" jest jednym z nielicznych dzieł polskiej kinematografii, które zdobyły autentyczne uznanie za granicą. Skutkuje to tym, że łatwiej jest kupić francuskie czy amerykańskie wydanie cyklu na DVD niż niskonakładowe polskie...
"Dekalog", reż. Krzysztof Kieślowski, Polska 1989.
Są jednak nieliczne wyjątki: "Rękopis znaleziony w Saragossie" Hasa, nieco zapomniany "Żywot Mateusza" Leszczyńskiego i cykl "Dekalog" Kieślowskiego.
Reżyser, będący wraz z Krzysztofem Piesiewiczem autorem scenariusza, przedstawił w 10 telewizyjnych filmach dziesięć ludzkich historii. Każdy odcinek nawiązuje do jednego z przykazań biblijnego Dekalogu w wersji katechizmowej, jednak żaden z filmów cyklu nie jest prostym moralitetem. Kieślowski zostawia widzowi więcej pytań niż odpowiedzi, a czyni to w sposób mistrzowski.
Kieślowski zaprosił do współpracy 9 najlepszych polskich operatorów, Zbigniewa Preisnera do opracowania muzyki wszystkich części cyklu i wreszcie rzeszę znakomitych aktorów w rolach głównych i pobocznych. Co ważne, reżyser zaangażował nie tylko znane widzom twarze (Daniel Olbrychski, Krystyna Janda, Jerzy Stuhr, Janusz Gajos), ale i aktorów głównie teatralnych (Henryk Baranowski, Maria Kościałkowska), zaś wszyscy zagrali niezwykle równo.
Cały cykl znalazł się na tzw. liście watykańskiej jako "film o szczególnych walorach moralnych". Dzieło Kieślowskiego jest też w pełni akceptowane przez niewierzących, choć w kilku momentach cyklu są podejmowane kwestie wiary.
"Dekalog" jest jednym z nielicznych dzieł polskiej kinematografii, które zdobyły autentyczne uznanie za granicą. Skutkuje to tym, że łatwiej jest kupić francuskie czy amerykańskie wydanie cyklu na DVD niż niskonakładowe polskie...
"Dekalog", reż. Krzysztof Kieślowski, Polska 1989.
niedziela, 8 kwietnia 2012
sobota, 31 marca 2012
Omega "Gammapolisz"
Dawno, dawno temu był sobie tzw. blok wschodni. Tworzyły go europejskie państwa zjednoczone miłością Wielkiego Brata czyli Związku Sowieckiego. Komunistyczne władze tych krajów co jakiś czas dawały ludziom pewne obszary względnej swobody. Jeśli chodzi o muzykę rockową, to najwięcej wykonawców mogło zaistnieć i tworzyć w ramach reglamentowanej wolności w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, Niemieckiej Republice Demokratycznej i Węgierskiej Republice Ludowej. Z tej ostatniej pochodzi jeden z najlepszych zespołów bloku wschodniego - Omega.
Paradoksalnie, dla wielu słuchaczy Omega jest zespołem jednego przeboju, "Dziewczyny o perłowych włosach" (Gyöngyhajú lány). Jednak zespół ten, założony w latach 60. ubiegłego wieku, a istniejący do dziś, nagrał wiele udanych utworów oraz albumów. Jednym z nich jest mój ulubiony "Gammapolisz" (lub "Gammapolis" w wersji anglojęzycznej) z 1979 roku.
Omega, podobnie jak na przykład grupa Jethro Tull, lubiła penetrować różne odmiany muzyki rockowej. Od "czystego" stylu rockandrollowego a la Rolling Stones, poprzez hard rock, jazz rock, rock symfoniczny i inne. "Gammapolisz" to najlepsza płyta electro- czy space-rockowego okresu Omegi.
Ten niezwykle równy album wypełniają udane, spokojne, ale nie przesłodzone kompozycje. Muzycy sprytnie łączą kosmiczny nastrój syntezatorów z typowo rockowymi partiami gitary i basu, w nieoczekiwanych momentach wstawiają motywy imitujące muzykę klasyczną. Co najważniejsze, na tym albumie Omega wyraźnie nie kopiuje pomysłów żadnych innych ówczesnych wykonawców, choć wielbiciele Pink Floyd, Yes, Eloy i Jarre'a wyczują znane im muzyczne klimaty.
"Gammapolisz" wyróżnia też niezła dramaturgia płyty, ówcześnie winylowej, a więc podzielonej na dwa akty - stronę A i B.
Omega, "Gammapolisz", Hungaroton 1979.
Paradoksalnie, dla wielu słuchaczy Omega jest zespołem jednego przeboju, "Dziewczyny o perłowych włosach" (Gyöngyhajú lány). Jednak zespół ten, założony w latach 60. ubiegłego wieku, a istniejący do dziś, nagrał wiele udanych utworów oraz albumów. Jednym z nich jest mój ulubiony "Gammapolisz" (lub "Gammapolis" w wersji anglojęzycznej) z 1979 roku.
Omega, podobnie jak na przykład grupa Jethro Tull, lubiła penetrować różne odmiany muzyki rockowej. Od "czystego" stylu rockandrollowego a la Rolling Stones, poprzez hard rock, jazz rock, rock symfoniczny i inne. "Gammapolisz" to najlepsza płyta electro- czy space-rockowego okresu Omegi.
Ten niezwykle równy album wypełniają udane, spokojne, ale nie przesłodzone kompozycje. Muzycy sprytnie łączą kosmiczny nastrój syntezatorów z typowo rockowymi partiami gitary i basu, w nieoczekiwanych momentach wstawiają motywy imitujące muzykę klasyczną. Co najważniejsze, na tym albumie Omega wyraźnie nie kopiuje pomysłów żadnych innych ówczesnych wykonawców, choć wielbiciele Pink Floyd, Yes, Eloy i Jarre'a wyczują znane im muzyczne klimaty.
"Gammapolisz" wyróżnia też niezła dramaturgia płyty, ówcześnie winylowej, a więc podzielonej na dwa akty - stronę A i B.
Omega, "Gammapolisz", Hungaroton 1979.
wtorek, 28 lutego 2012
"Oto jest głowa zdrajcy" reż. Fred Zinneman
Ogromna szkoda, że to arcydzieło światowego kina odkryłem dosyć niedawno. Oczywiście, że już wcześniej słyszałem o dobrym, hojnie nagradzanym filmie o Tomaszu Morusie, ale nie miałem okazji, by ten obraz obejrzeć, choć w Polsce na DVD był dostępny przynajmniej od 2006 roku.
Nieprzetłumaczalny tytuł "A Man for all Seasons" został dobrze zastąpiony polskim "Oto jest głowa zdrajcy", gdyż film Zinnemana zadaje ważne pytania: czym jest lojalność? czym jest zdrada? gdzie kończy się racja stanu? Ale nie jest to opowieść o kanclerzu Anglii Tomaszu, ale o jego sumieniu i rozterkach związanych z wiernością Bogu i samemu sobie. Dzięki temu film ten jest uniwersalny i ciągle aktualny.
"Oto jest głowa zdrajcy" to adaptacja sztuki teatralnej Roberta Bolta, jednak talent reżysera nadał scenariuszowi niezwykły rozmach przypominający wielkie widowiska filmowe lat 50. i 60. ubiegłego stulecia z monumentalnymi dekoracjami i pysznymi zdjęciami. Georges Delerue zilustrował film wspaniałą muzyką z licznymi renesansowymi stylizacjami. Ale w końcu główną siłą omawianego obrazu jest obsada: Paul Scofield w roli Morusa, Robert Shaw jako Henryk VIII, Orson Welles jako kardynał Wosley, stawiający pierwsze kroki w filmach John Hurt oraz wielu innych świetnych aktorów nawet w bardzo małych rolach.
Film zasłużenie został obsypany Oscarami i znajduje się na tzw. liście watykańskiej.
"Oto jest głowa zdrajcy" (A Man for all Seasons), reż. Fred Zinneman, USA 1966.
Nieprzetłumaczalny tytuł "A Man for all Seasons" został dobrze zastąpiony polskim "Oto jest głowa zdrajcy", gdyż film Zinnemana zadaje ważne pytania: czym jest lojalność? czym jest zdrada? gdzie kończy się racja stanu? Ale nie jest to opowieść o kanclerzu Anglii Tomaszu, ale o jego sumieniu i rozterkach związanych z wiernością Bogu i samemu sobie. Dzięki temu film ten jest uniwersalny i ciągle aktualny.
"Oto jest głowa zdrajcy" to adaptacja sztuki teatralnej Roberta Bolta, jednak talent reżysera nadał scenariuszowi niezwykły rozmach przypominający wielkie widowiska filmowe lat 50. i 60. ubiegłego stulecia z monumentalnymi dekoracjami i pysznymi zdjęciami. Georges Delerue zilustrował film wspaniałą muzyką z licznymi renesansowymi stylizacjami. Ale w końcu główną siłą omawianego obrazu jest obsada: Paul Scofield w roli Morusa, Robert Shaw jako Henryk VIII, Orson Welles jako kardynał Wosley, stawiający pierwsze kroki w filmach John Hurt oraz wielu innych świetnych aktorów nawet w bardzo małych rolach.
Film zasłużenie został obsypany Oscarami i znajduje się na tzw. liście watykańskiej.
"Oto jest głowa zdrajcy" (A Man for all Seasons), reż. Fred Zinneman, USA 1966.
wtorek, 31 stycznia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Formularz kontaktowy |
